Ian MacEwan – Betonowy ogród

Z pewnością nieco przedwczesna, iście jesienna aura nie zniechęciła uczestniczek DKK do kolejnego spotkania, którego tematem przewodnim była książka Iana McEwana „Betonowy ogród”. Debiutancka powieść tego autora ukazała się w 1978 r. i czekała na polskie wydanie 16 lat pojawiając się dopiero w 1994 r. w tłumaczeniu Marka Obarskiego. Nic więc dziwnego, że kiedy w rodzimej autorowi Wielkiej Brytanii ustała wrzawa wokół dzieła i autora okrzykniętego jako „Ian Makabra”, w Polsce temat ten nabrał uzasadnionego rozgłosu.

Nie jest to lekkie, łatwe i przyjemne „czytadło”, choć fabuła na pewno jest intrygująca i wciągająca. Książka, którą albo przyjmuje się do (ś)wiadomości taką jaka jest, albo zdecydowanie się ją odrzuca ze względu na jej bulwersującą treść. Historia, którą w dzisiejszych czasach media nagłośniłyby jako mrożącą krew w żyłach sensację, pierwsze strony gazet prześcigałyby się w coraz to wymyślniej konstruowanych nagłówkach, a wszystko zostałoby okraszone zdjęciami postaci z czarnymi paskami na oczach. Patologia mocno ocierająca się o kryminał, zrelacjonowana z zastraszającym dystansem, opanowaniem czy wręcz zimną krwią – podczas gdy w czytelniku krew aż się gotuje. Książka będąca dobrym pretekstem do gimnastyki twarzy i głowy, bo czytając ją co chwila podnosi się brwi ze zdumienia i kręci głową na przemian ze zgorszenia, grozy bądź politowania. Sprawdzian dla wyobraźni, emocji i wytrzymałości psychicznej zaklęty nomen omen w opisie wyobraźni, emocji i kondycji psychicznej opartej w dużej mierze na nieuświadomionych mechanizmach psychologicznych. 

Na poziomie samej konstrukcji autorowi nie można odmówić zręcznego operowania słowem. Niezwykle zawiła historia jest podana czytelnikowi w sposób przystępny i bardzo klarownie. Nasze poczucie moralności, etyki, tolerancji zostaje poddane najwyższej próbie poprzez „wciągnięcie” nas w wysłuchanie wyznania, któro z powodzeniem mogłoby być zeznaniem na komisariacie policji lub relacją na kozetce u psychiatry. Wybierając na podmiot liryczny jedną z postaci uwikłanych w patologiczny splot wydarzeń autor dystansuje się i usuwa w cień stając się jedynie pośrednikiem, kronikarzem. Dzięki temu zabiegowi po prostu musimy uwierzyć w opowiadaną nam historię, bo przecież ktoś mówi o tym, czego osobiście doświadczył. Można odnieść wrażenie graniczące z przekonaniem, jakoby autorowi nie zależało na naszym zdaniu, a już tym bardziej na próbie zrozumienia sytuacji – naszym zadaniem jest (wspomniane już wcześniej) przyjęcie tej historii do wiadomości.

Powieść opisuje historię rodziny brutalnie doświadczonej przez los. Po śmierci ojca czwórka rodzeństwa zostaje pod opieką matki, która jednak nie jest w stanie zadbać o potomstwo ze względu na postępującą chorobę. Kiedy kobieta umiera dzieci nie mając nawet czasu na oswojenie się z tą traumą stają przed koniecznością „zajęcia się” sytuacją. Pamiętając przestrogę matki dotyczącą ewentualnego rozdzielenia i niepewnych losów rodzeństwa po jej śmierci, dzieci postanawiają same ją pochować i żyć razem tak, jak gdyby nic się nie stało. Biorąc na siebie odpowiedzialność za dom i siebie nawzajem usiłują normalnie funkcjonować. Okazuje się to trudniejsze niż by mogło się wydawać. Rozpoczyna się dziwna „wojna płci” pełna emocjonalnego i erotycznego napięcia między rodzeństwem, narastają konflikty, a sprawy momentami wymykają się spod pozornej bądź co bądź kontroli. Kiedy do tego swoistego mikroświata wkracza Derek, nowy chłopak Julii – najstarszej siostry, opiekunki domu, z miejsca jest traktowany jak intruz. Jego intencje są niejasne, co wzbudza podejrzliwość, a w konsekwencji nieufność – całkiem zresztą uzasadnioną, bo jak się okaże chłopak zacznie się domyślać prawdy…

Autor ukończył kurs kreatywnego pisarstwa. Czy zatem książka, będąca jednocześnie jego debiutem powieściowym jest w pełni efektem talentu, czy popisem umiejętności nabytych na kursie?! Czy Ian McEwan jest utalentowanym pisarzem czy po prostu pilnym i pojętnym uczniem? Podziwiamy zatem geniusz czy warsztat? Wygląda na to, że każdy mógłby nauczyć się pisać… Tylko po co, skoro jedynie nielicznym wychodzą spod pióra takie rzeczy…    

Powieść Iana McEwana została zekranizowana w 1993 r. Napisania scenariusza oraz reżyserii filmu pt. „Cementowy ogród” podjął się Adnrew Birkin. W rolę Julii wcieliła się  Charlotte Gainsbourg, co pozwala oczekiwać aktorstwa na najwyższym poziomie. Przy okazji kolejnej książki wybranej przez Klubowiczki na październikowe spotkanie pojawiła się – nie po raz pierwszy zresztą – możliwość porównania dzieła literackiego z jego filmową adaptacją. Zapowiada się kolejna ciekawa dyskusja poświęcona zarówno książce, jak i filmowi.

Zapraszamy!


opublikowano: